sobota, 1 lutego 2020

14. Bea / (nie)zapomniane historie


źródło własne

Różni ludzie kupowali u mnie samochody. Słyszałam różne historie. Większość z nich kręciła się wokół zakazanego romansu, (nie)szczęśliwej miłości. Kto by się tego spodziewał? Czy nasze życia przypadkiem wokół tego się nie kręcą? Miłość wydaje się grać główną rolę na każdym jego etapie. Na początku czujemy miłość do rodziców, później do przyjaciół, później do samego siebie, na końcu może do partnera, dziecka. No dobrze, sama wiem, że kolejność często ulega zmianie. I nie mogę wypowiadać się o dwóch ostatnich punktach. 


Pamiętam moją pierwszą podróż samochodem. Był ciepły wrześniowy dzień, jechałam z moją przyszywaną ciocią starym Fordem Escort. Siedziałam z tyłu, przypięta pasami. Głowę wychylałam delikatnie przez otwarte okno, tak by ciocia nie zauważyła w lusterku. Ciocia Isabel należała do kobiet dość przewrażliwionych. Zamartwiała się wszystkim. Czasem mam wrażenie że zaraziła mnie tym po drodze, jak paskudnym katarem, który utrzymuje się tygodnie i nawraca przy większym mrozie. 
Nie pamiętam piosenki, która tej przejażdżce towarzyszyła, ale jeżeli miałabym ją dzisiaj wybierać, byłabym to Natalia Lafourcade.
źródło youtube

Jechaliśmy ulicami Malagi, do której ciocia lubiła zabierać mnie na krótkie wakacje. Budynki wydawały mi się większe niż w Barcelonie, a palmy dwukrotnie bardziej zielone i rozrośnięte. Wysiadłyśmy na Malaguecie. Moje stopy pierwszy raz dotknęły rozgrzanego piasku.
Nie wracam stąd ciociu. 
Ale ciocia Isabell miała inne plany. 
Wchodząc do wody, powiedziała mi, że pilnie musimy gdzieś jechać. Spojrzałam na nią rozczarowanym wzrokiem. Zdawała się być jeszcze bardziej nerwowa niż zwykle. Zaczęła mnie popędzać. Gdy do niej podbiegłam, szarpnęła mnie i  zaprowadziła do auta. 
Jechałyśmy teraz przez mniej urokliwą część miasta. Ludzie przyglądali się podejrzanie nieznanemu pojazdu w okolicy. Nagle zatrzymałyśmy się w ślepej uliczce. Ciocia zabrała ze sobą kluczyki i zabroniła mi wychodzić. Powiedziała, że za moment wróci. Gdy odwróciła się z przedniego fotela  i zobaczyłam jej twarz z bliska wstrzymałam oddech. Dopiero wtedy zobaczyłam tą dzikość w jej oczach. Miała zaszklone oczy, jej twarz była blada jak ściana, gałki oczne drżały. Pomimo tego stanu, wydawała mi się szczęśliwa. Wysiadła i zdecydowanym krokiem ruszyła w kierunku zielonym drzwi. W progu ktoś już na nią czekał. Gdy weszła do środka rozpoczęła się najdłuższe 10 minut mojego życia.
Zostawiła włączone radio, załapałam się na końcówke wiadomości. Mówili coś o zamieszkach w Barcelonie.
Gdy ciocia wyszła z mieszkania znowu wyglądała na spokojną.. a przynajmniej spokojną jak na swoje standardy. 
Po wszystkim wróciłyśmy na Malaguete, pozwoliła mi siedzieć na brzegu w wodzie aż do zachodu słońca. 
Nie wracałyśmy nigdy w rozmowach do tamtego dnia.
Prawdą jest, że od tamtej sytuacji przestała zabierać mnie gdziekolwiek.
Piszę do teraz, 27 lat poźniej, w swoim dzienniku, siedząc na tej samej plaży. Słońce zaczyna się chować, to miejsce nadal wydaje mi się magiczne. Opuściłam Pueblo Fantasma wczoraj wieczorem. Czy jeszcze tam wrócę? Nie wiem. 
Ale jedno jest pewne. Czeka mnie tu do usłyszenia dużo (nie)zapomnianych historii.
Bea 




niedziela, 26 stycznia 2020

13. Bea / The curse

źródło youtube

No sé cómo eso sucedió, pero mi último post desapareció de repente. ¿Tan fuerte fue para algunas personas? ¿Su contenido hizo que algunas personas se enfadaran tanto? 

Espero que no. 
Era una historia sobre México, un poco sobre el amor, el sol, el caos de las calles y dos jóvenes. 
Para ser honesto, no debería haber escrito lo mismo dos veces. 
Fue una historia completa, que salió directamente de mi mente y, lo más importante, de mi corazón, bajo la influencia del momento.
Estas emociones no se pueden repetir. Probablemente estarás de acuerdo conmigo.
Por eso no intentaré recrearlo de nuevo.
Es imposible reconstruir las emociones que acompañan a la escritura. 
Ahora siento cierto temor. ¿Se eliminará también este contenido misteriosamente? 
Tal vez lo que voy a decir ahora es una exageración, pero desde hace algún tiempo siento que alguien me está siguiendo. Cuando salgo de mi oficina cruelmente fría por las tardes, caminando entre los coches hacia la salida, veo figuras sentadas en los coches. 
Nunca miro de cerca, tengo miedo de la confrontación. Me temo que lo que mi imaginación ha creado será verdad. No me siento listo para eso. 
Cuando llego a casa por las oscuras calles del pueblo Fantasma, a veces voy más despacio. Entonces siento un extraño aire caliente a mis espaldas.  Y este olor. Lo sé. Es una mezcla de lavanda y algo... ...con algo que no puedo describir. Pero lo asocio con mi infancia.  

¿Realmente alguien me sigue? 

Al principio de este blog, dije que los libros, al igual que los coches, pueden contarnos historias, sólo hay que escuchar. Por eso empecé este blog para poder compartir historias sólo con vosotros. 
Y ahora alguien empieza a robármelas. 

¿O estoy empezando a volverme loco? Por la falta de trabajo, de responsabilidades, de familiares.
Por el hecho de que vivo en el mundo de los libros y el pasado. No con su propia vida. 

Espero que no vuelvas a aparecer para privarme de este testimonio de mi existencia. O existencia de otros.

Eso es lo que espero. 

Bea

piątek, 17 stycznia 2020

12. El camino / Franco y Gustavo

źródło własne 

źródło youtube
Spotykali się o 7:23 każdego dnia. Franco był wtedy w tramwaju, Gustavo jechał rowerem w tą samą stronę, stanowczo za blisko torów. Obydwoje wybierali się do pracy, której nie znosili.
Franco, 28 letni prawnik z Barcelony, miał ciemne włosy, piwne oczy i delikatny zarost. Jego starannie wyprasowana, biała koszula zakrywała masę tatuaży, które zapełniały większość jego torsu i ramion. Ukończył studia prawnicze i od razu dostał pracę w znanej kancelarii niedaleko placu katalońskiego. Wszyscy wróżyli mu świetlaną przyszłość, rodzice byli dumni z syna prawnika. U boku ojca sędziego pięknie wychodzili na zdjęciach. I nie tylko to, wszyscy w jego domu mieli ze sobą dobre kontakty. Mama wychowała go dobrze. Był dobry i skromny. Choć na pierwszy rzut oka przypominał Casanove. "Przydałay się jeszcze jakaś urocza, równie mądra dziewczyna u boku takiego mężczyzny i czego chcieć więcej!"...tak. Wiadomo, że miał też swoje sekrety.
Większość tatuaży były pamiątką z rocznego stypendium w Ameryce Łacińskiej. Pojechał tam za namową siostry, podróżniczki.

" Wyjedź i poczuj wolność jaką Ci ludzie w sobie noszą. Chłoń to."
Więc wyjechał. I chłonął tą wolność całym sobą.

Po powrocie nic nie było takiego samo. Nagle praca w kancelarii nie była już wymarzona. A koszula zapinana pod samą szyję zaczęła uwierać.

Nasz drugi bohater Gustavo miał 25 lat i był instruktorem na ściance wspinaczkowej w Climbat La Foixarda. Codziennie ćwiczył grupy w różnym wieku, począwszy od 9latków, a kończąc na zaawansowanych grupach. Tak naprawdę skłamałam mówiąc, że obydwoje nie znosili swojej pracy. Przypadek Gustavo był inny. Kochał góry i wykorzystywał każdy moment by się po nich wspinać. Był chaotyczny, żył wśród ludzi, a jednocześnie wydawał się być gdzieś daleko. Nosił ciuchy po swoich znajomych, jego cały dobytek potrafił spakować w spory plecak. Wsiadał  w swojego starego vana, którego sprowadziłam mu aż z Nowej Zelandii i wyruszał po nowe doznania. Chciał zarażać innych swoją pasją. Dlatego znalazł taką pracę a nie inną. Problem tkwił w jego szefowej. 45letnia, piękna, pewna siebie, świeżo rozwiedziona Angelica darzyła wielką sympatią swojego najlepszego pracownika. Można powiedzieć, że jej podejście do Gustavo było dosyć odważne i kompletnie nie na miejscu. Proponowała mu szalone rzeczy w zamian za lepsze zarobki. Jednak on nie czuł pociągu ani do większych zarobków, ani do kobiecego ciała. Sama myśl o tym, ile razy dzisiaj będzie musiał uciekać przed konfrontacją z napaloną szefową doprowadzała go do szału. Ale kochał swoich uczniów z którymi pracował, dla nich jeszcze tam tkwił.

Tak więc spotykali się wzrokiem o 7:23. Franco siedział, jak zawsze, po prawej stronie przy oknie. Gustavo swoim rowerem doganiał tramwaj i tak jechali razem przez najbliższe 10 minut drogi. Tak naprawdę nie była to para nieznajomych. Poznali się dawno temu, w innych okolicznościach. 

Po chwili tramwaj obierał lewy tor,  rower Gustavo ginął gdzieś za brudną szybą, pośród innych rowerów i samochodów.
"Do zobaczenia, przyjacielu, do zobaczenia jutro..."

Bea. 


Ya empezo


Ya desperto

Ya regreso







poniedziałek, 13 stycznia 2020

11. Carmen 2, nochevieja / La vida es sueño



                                         
                                                                     źródło youtube

La segunda parte de la historia de la entrada anterior.

Carmen está congelada. Se vio a sí misma hace años cuando estudiaba en Málaga. Llevaba su vestido favorito. Lo compró en una boutique vintage cerca de la Plaza de la Merced. Su cabello estaba muy quemado por el sol, entonces no sabía lo que era un buen acondicionador. Una gran sonrisa en su cara. Un poco alejada de la realidad, probablemente se fue de fiesta y trasnochó. Típico de ella.
Carmen se dio cuenta de que lo echaba mucho de menos.  Sabía que era entonces en Málaga donde su versión más joven dudaba en tomar una decisión importante. Ya sea para seguir los pasos de su padre. Ir al banco a hacer una beca y hacer que él se sienta orgulloso de ella o, por el contrario, decepcionarlo y hacer lo que ella siempre soñó hacer, convertirse en artista y abrir su pequeño estudio.
Carmen respiró profundamente y empezó a acercarse a su versión más joven. Después de un tiempo se encontraron con sus ojos.
Lo primero que Carmen le dijo a su versión más joven sin pensarlo fue :
"No hagas una beca en el banco de España. Conocerás a alguien allí y te enamorarás. Luego comenzará a traicionarte".
La niña se quedó un rato en silencio, con los labios ligeramente abiertos, los ojos exagerados y miró a Carmen. Ella recordó esa expresión en su cara. Siempre ponía esa cara cuando cuestionaba si debía huir de un lugar.

Después de un rato, la chica sonrió suavemente y dijo: "Prácticas en el banco, qué aburrimiento".
Ambas mujeres fueron a tomar café. Ordenaron lo que suelen beber los domingos por la tarde, café bombón. Hablaron de la vida de la joven Carmen. Por extraño que parezca, la chica no preguntó nada sobre la vida de la adulta Carmen. Así es como solía ser. Centrada en sí misma, sin preocuparse por nadie ni nada a su alrededor. Era imprudente y loca. Pero en realidad no tenía que preguntar nada, la joven Carmen sintió una conexión con esta mujer madura y hermosa que se le acercó en el jardín botánico. Estaban conectadas por un hilo invisible. No necesitaba palabras para explicarlo.

De repente, la adulta Carmen escuchó petardos. Sintió una extraña parálisis en todo su cuerpo. Cerró los ojos y entonces llegó el momento.

Se despertó. Se despertó en casa. Ir a Málaga, conocer a la versión más joven de ella misma era un sueño.

El dormitorio se veía igual. Su marido no estaba allí, así que fue a ver la habitación de sus hijos para ver si habían vuelto a casa. Y luego se asustó. Las cosas de sus hijos no estaban allí. Desaparecieron. Había caballetes ahí parados en su lugar...

Bea.

poniedziałek, 30 grudnia 2019

10. Carmen, nochevieja / Un paso y me voy para siempre.




Wracam do historii samochodowych opowiadań.

Carmen miała 38 lat, z wykształcenia pani pedagog. Jej mąż, bankowiec, dawno zapomniał o tym jak okazywać jej uczucia, co więcej po drodze do wymarzonego stanowiska złamał swój kręgosłup moralny i zdradzając żonę z młodszą sekretarka nie towarzyszyła mu żadna skrucha. 

Tak więc nie łączyła ich już miłość ani szacunek, tylko wspólny dom i dwójka zbuntowanych nastolatków, wysługująca się mamą do granic możliwości. 

Po świętach Bożego Narodzenia, które Carmen spędziła w towarzystwie niezainteresowanego przygotowaniami męża, niezadowolonych synów i teściowej, która uwielbiała wytykać jej błędy, nasza bohaterka miała ochotę zapaść w długi zimowy sen. W końcu sen to sposób na zażegnanie większości kryzysów, prawda? 

Jednak coś około godziny 3 w nocy postanowiło ją wybudzić.
Jej mąż zapewne odwiedzał kochankę, a synowie nocowali u kolegi.
Wtedy też Carmen postanowiła wyjechać.
I tak jakby nigdy nic, wstała, spakowała pare rzeczy i wsiadła do samochody. Włączyła piosenkę, która przypominała jej dobre czasy i ruszyła się przed siebie. 
źródło youtube


Po 8 godzinach jazdy czuła, że trafiła do celu. Zawitała w Maladze, w miejscu gdzie spędziła studenckie lata. Zapach czosnku i przypraw przeplatał się ze słodkim turrón z Sabor a Espana. Akurat w tym miejsce połączenie taki zapachów nie przeszkadzało. Ulice nadal pachniały i brzmiały tak samo. Malaga miała w sobie tą swobodę, która przez lata towarzyszyła Carmen. Chciała ją poczuć na nowo. 

Następne dni minęły, jak dobry sen, zbyt szybko. W ostatni dzień roku odwiedziła ogród botaniczny, po którym kiedyś spacerowała w każdą niedzielę. Ten czas skłaniał ją do głębszych przemyśleń niż wszystkie niedzielne msze razem wzięte. 

Gdy pogrążyła się w swojej medytacji, przed jej oczyma ukazało się coś zaskakującego i równie nieprawdopodobnego. 

Zobaczyła samą siebie, tą wersję siebie sprzed lat. Stała przy lawendzie i podziwiała jej zapach.

Jak to bywa w książkach, ciąg dalszy tej historii nastąpi.. 

Bea. 

09. Dr Pollo / ¿Qué estás tramando?

źródło youtube

                                                     

Como dije la última vez, es un tiempo triste en Pueblo fantasma.

El negocio no va bien, incluso los coches dejaron de contarme sus historias.

Así que estoy sentada así, todo el día en silencio del que te puedes volver loca.

Así que empecé a apreciar todo lo que me salva de este aburrimiento por un rato. Recientemente eso fue una taza de té blanco caliente, pasteles de canela de mi panadería favorita en el pueblo y un cliente inesperado. Su nombre era Dr. Pollo.

Cuando empezamos a hablar, pronto resultó que tenemos algo en común, es decir, que compartimos buenos recuerdos de Barcelona. Hablamos brevemente, y después de un tiempo sentí que lo conocía.

Pablo era estudiante de medicina. Tenía ojos marrones brillantes, cabello oscuro y dientes tan blancos que me golpeaban en los ojos. Llamó la atención por ser un poco oriental, de origen medio español, lo que lo hizo muy atractivo. Como suele ocurrir, no tuvo suerte en el amor.

Como suele ocurrir, no tuvo suerte en el amor.

Como él mismo me dijo, el primer corazón que alguien le ofreció fue en la primera clase de cardiología. Fue entonces cuando Pablo se dio cuenta de que el corazón era un órgano delicado. Comenzando a interesarse por el significado más profundo de la vida, tomó prestados todos los libros filosóficos que pudo encontrar. Muy pronto encontró a su favorito, el Dalái Lama.

Por un lado, era un hombre prudente. Pero había algo loco en él, ese destello en su ojo.

Me dijo que pronto tomaría decisiones importantes que ciertamente cambiarían su vida más allá de lo imaginable.

Hicimos una cita para marzo. Dr. Pollo dijo con firmeza que lo veríamos en el barrio del Raval.
Allí tendrá una sorpresa para mí y para toda la Barcelona.

Me pregunto qué está tramando este hombre...

Bea.

piątek, 20 grudnia 2019

8. Bea / You can't always get what You want, honey.


Zachorowałam.
I zapomniałam jak łatwo jest rozczarować się ludźmi.
Zaziębiłam się czekając na spotkania, na ludzi, którzy nie przybyli. Wydarzenia pełne rozczarowań, niczym mroźne powietrzne, przeszywało mnie od stóp do główy w każdy grudniowy dzień.
To uczucie zostało, przywołuje je we wspomnieniach.
Dlatego na krótką chwilę zrobiłam sobie przerwę od pisania, bo było to coś więcej niż tylko literki wyklepane na klawiaturze komputera..
Potrzebowałam chwili bez wracania do przeszłości, bez powracania do historii które gdzieś mnie uwierają.
W pueblo fantasma nadeszła zima, a z nią zbyt krótkie godziny słoneczne i zbyt mało nowych klientów. Nadeszła fala chłodu i ciemności, która oblała mnie całą, calutką. Interes nigdy nie kręcił się tak źle. Zostało mi patrzenie na pokryte szronem samochody. Całe dnie spędzam z nimi sam na sam, poza małym wyjątkiem, w postaci niejakiego Dr. Polo.. ale o nim następnym razem.
Więc czekam na nowe.
Nowy rok, nowy początek. Ten rok był dla mnie na pewno pełen zaskoczeń, tych pozytywnych jak i nie do końca. Jestem osobą skłonną do snucia zdecydowanie za długich refleksji. Do tej pory zostawiałam je w większości dla siebie, ale może skorzystam skoro już tutaj jesteś?
Ten rok wystawił mnie na próbę. Mogłam podołać, albo całkowicie się poddać. Widzisz drogi czytelniku, w 2019 roku nauczyłam się o sobie więcej niż przez wszystkie pozostałe lata swojego życia.
To głupie, ale dopiero teraz, po 32 latach, zdałam sobie sprawę, że ludzie nie są na zawsze, że nie ma takiego czegoś jak ''zawsze''. I to nie tak, że nie wiedziałam o takim pojęciu jak śmierć. Niby wszyscy zdajemy sobie z niej sprawę, tak samo jak zdajemy sobie sprawę z tego, że człowiek - partner czy przyjaciel, który miał towarzyszyć nam na dobre i na złe ma prawo nagle zmienić zdanie, bo mu się ten pomysł odwidzi. Również cholernie boli, prawda? Oj która/y z Nas tego nie przeżyła/y.




Wszyscy mamy prawo się zawieźć. I zawiedziemy się także w 2020. Dlatego jeżeli teraz to czytasz, to mam do Ciebie jedną prośbę. W tym roku spróbuj zaprzyjaźnić się ze sobą. Znajdź w sobie kompana podróży jakiego chcesz mieć u boku, już prawie na ''zawsze''.

                                        




                                                                   źródło - youtube 
Bea


14. Bea / (nie)zapomniane historie