poniedziałek, 30 grudnia 2019

10. Carmen, nochevieja / Un paso y me voy para siempre.




Wracam do historii samochodowych opowiadań.

Carmen miała 38 lat, z wykształcenia pani pedagog. Jej mąż, bankowiec, dawno zapomniał o tym jak okazywać jej uczucia, co więcej po drodze do wymarzonego stanowiska złamał swój kręgosłup moralny i zdradzając żonę z młodszą sekretarka nie towarzyszyła mu żadna skrucha. 

Tak więc nie łączyła ich już miłość ani szacunek, tylko wspólny dom i dwójka zbuntowanych nastolatków, wysługująca się mamą do granic możliwości. 

Po świętach Bożego Narodzenia, które Carmen spędziła w towarzystwie niezainteresowanego przygotowaniami męża, niezadowolonych synów i teściowej, która uwielbiała wytykać jej błędy, nasza bohaterka miała ochotę zapaść w długi zimowy sen. W końcu sen to sposób na zażegnanie większości kryzysów, prawda? 

Jednak coś około godziny 3 w nocy postanowiło ją wybudzić.
Jej mąż zapewne odwiedzał kochankę, a synowie nocowali u kolegi.
Wtedy też Carmen postanowiła wyjechać.
I tak jakby nigdy nic, wstała, spakowała pare rzeczy i wsiadła do samochody. Włączyła piosenkę, która przypominała jej dobre czasy i ruszyła się przed siebie. 
źródło youtube


Po 8 godzinach jazdy czuła, że trafiła do celu. Zawitała w Maladze, w miejscu gdzie spędziła studenckie lata. Zapach czosnku i przypraw przeplatał się ze słodkim turrón z Sabor a Espana. Akurat w tym miejsce połączenie taki zapachów nie przeszkadzało. Ulice nadal pachniały i brzmiały tak samo. Malaga miała w sobie tą swobodę, która przez lata towarzyszyła Carmen. Chciała ją poczuć na nowo. 

Następne dni minęły, jak dobry sen, zbyt szybko. W ostatni dzień roku odwiedziła ogród botaniczny, po którym kiedyś spacerowała w każdą niedzielę. Ten czas skłaniał ją do głębszych przemyśleń niż wszystkie niedzielne msze razem wzięte. 

Gdy pogrążyła się w swojej medytacji, przed jej oczyma ukazało się coś zaskakującego i równie nieprawdopodobnego. 

Zobaczyła samą siebie, tą wersję siebie sprzed lat. Stała przy lawendzie i podziwiała jej zapach.

Jak to bywa w książkach, ciąg dalszy tej historii nastąpi.. 

Bea. 

09. Dr Pollo / ¿Qué estás tramando?

źródło youtube

                                                     

Como dije la última vez, es un tiempo triste en Pueblo fantasma.

El negocio no va bien, incluso los coches dejaron de contarme sus historias.

Así que estoy sentada así, todo el día en silencio del que te puedes volver loca.

Así que empecé a apreciar todo lo que me salva de este aburrimiento por un rato. Recientemente eso fue una taza de té blanco caliente, pasteles de canela de mi panadería favorita en el pueblo y un cliente inesperado. Su nombre era Dr. Pollo.

Cuando empezamos a hablar, pronto resultó que tenemos algo en común, es decir, que compartimos buenos recuerdos de Barcelona. Hablamos brevemente, y después de un tiempo sentí que lo conocía.

Pablo era estudiante de medicina. Tenía ojos marrones brillantes, cabello oscuro y dientes tan blancos que me golpeaban en los ojos. Llamó la atención por ser un poco oriental, de origen medio español, lo que lo hizo muy atractivo. Como suele ocurrir, no tuvo suerte en el amor.

Como suele ocurrir, no tuvo suerte en el amor.

Como él mismo me dijo, el primer corazón que alguien le ofreció fue en la primera clase de cardiología. Fue entonces cuando Pablo se dio cuenta de que el corazón era un órgano delicado. Comenzando a interesarse por el significado más profundo de la vida, tomó prestados todos los libros filosóficos que pudo encontrar. Muy pronto encontró a su favorito, el Dalái Lama.

Por un lado, era un hombre prudente. Pero había algo loco en él, ese destello en su ojo.

Me dijo que pronto tomaría decisiones importantes que ciertamente cambiarían su vida más allá de lo imaginable.

Hicimos una cita para marzo. Dr. Pollo dijo con firmeza que lo veríamos en el barrio del Raval.
Allí tendrá una sorpresa para mí y para toda la Barcelona.

Me pregunto qué está tramando este hombre...

Bea.

piątek, 20 grudnia 2019

8. Bea / You can't always get what You want, honey.


Zachorowałam.
I zapomniałam jak łatwo jest rozczarować się ludźmi.
Zaziębiłam się czekając na spotkania, na ludzi, którzy nie przybyli. Wydarzenia pełne rozczarowań, niczym mroźne powietrzne, przeszywało mnie od stóp do główy w każdy grudniowy dzień.
To uczucie zostało, przywołuje je we wspomnieniach.
Dlatego na krótką chwilę zrobiłam sobie przerwę od pisania, bo było to coś więcej niż tylko literki wyklepane na klawiaturze komputera..
Potrzebowałam chwili bez wracania do przeszłości, bez powracania do historii które gdzieś mnie uwierają.
W pueblo fantasma nadeszła zima, a z nią zbyt krótkie godziny słoneczne i zbyt mało nowych klientów. Nadeszła fala chłodu i ciemności, która oblała mnie całą, calutką. Interes nigdy nie kręcił się tak źle. Zostało mi patrzenie na pokryte szronem samochody. Całe dnie spędzam z nimi sam na sam, poza małym wyjątkiem, w postaci niejakiego Dr. Polo.. ale o nim następnym razem.
Więc czekam na nowe.
Nowy rok, nowy początek. Ten rok był dla mnie na pewno pełen zaskoczeń, tych pozytywnych jak i nie do końca. Jestem osobą skłonną do snucia zdecydowanie za długich refleksji. Do tej pory zostawiałam je w większości dla siebie, ale może skorzystam skoro już tutaj jesteś?
Ten rok wystawił mnie na próbę. Mogłam podołać, albo całkowicie się poddać. Widzisz drogi czytelniku, w 2019 roku nauczyłam się o sobie więcej niż przez wszystkie pozostałe lata swojego życia.
To głupie, ale dopiero teraz, po 32 latach, zdałam sobie sprawę, że ludzie nie są na zawsze, że nie ma takiego czegoś jak ''zawsze''. I to nie tak, że nie wiedziałam o takim pojęciu jak śmierć. Niby wszyscy zdajemy sobie z niej sprawę, tak samo jak zdajemy sobie sprawę z tego, że człowiek - partner czy przyjaciel, który miał towarzyszyć nam na dobre i na złe ma prawo nagle zmienić zdanie, bo mu się ten pomysł odwidzi. Również cholernie boli, prawda? Oj która/y z Nas tego nie przeżyła/y.




Wszyscy mamy prawo się zawieźć. I zawiedziemy się także w 2020. Dlatego jeżeli teraz to czytasz, to mam do Ciebie jedną prośbę. W tym roku spróbuj zaprzyjaźnić się ze sobą. Znajdź w sobie kompana podróży jakiego chcesz mieć u boku, już prawie na ''zawsze''.

                                        




                                                                   źródło - youtube 
Bea


niedziela, 1 grudnia 2019

7. Eduardo / I was one among many. Or at least I seemed to be.




źródło youtube

Eduardo quería ser escritor desde que era un niño. Era conocido en el barrio porque una vez actuó en una velada de recitación en uno de los bares de Barcelona. Desde entonces, ha tenido gente que ha venido a él con sus solicitudes. Normalmente le pedían que escribiera poemas de amor en su nombre, a veces también escribía poemas para sus padres o abuelos.

Sus clientes le dieron toda la información posible sobre la persona a la que iba dirigida la carta: su pasión, sus lugares favoritos, los mejores recuerdos del tiempo que pasaron juntos, incluso su color favorito.


Al principio dijo que realizaría tales servicios sólo por un tiempo. Al final, trabajó en una novela, y el dinero para hacer realidad su sueño siempre será útil. Sin embargo, las órdenes le tomaban la mayor parte del tiempo. Fue un proceso complejo.


Al principio trató de averiguar lo más posible sobre sus clientes para que los poemas o cartas no salieran demasiado artificiales. Más tarde empezó a recopilar información sobre la persona a la que escribía, cómo era, qué le gustaba, cuáles eran sus lugares favoritos, platos, música. Llegó a conocer los recuerdos que conectaban a su cliente con esa persona. Empezó a entrar en su piel como si estuviera reviviendo sus recuerdos.

No se dio cuenta inmediatamente de que lo que estaba haciendo era arriesgado. Se podría decir que se alimentaba de palabras, cigarrillos y café. Poco a poco se fue olvidando de su propia vida, de las relaciones con su familia y amigos. La frontera entre la realidad y la imaginación se hacía cada vez más borrosa. Perdió su propia identidad ante cientos de otras identidades. Fácilmente se pone máscaras de personas completamente diferentes. Perdió su propia identidad ante cientos de otras identidades.


Un día, una hermosa mujer llamada Charlotte vino a él. Una rubia alta con una mandíbula cuadrada y afilada y ojos tristes y verdes. Necesitaba ayuda para escribir una carta de despedida a su hermano Silva, que murió en un accidente de coche.

No tenía palabras, pero tenía muchas emociones y recuerdos para compartir con Eduardo. A Silva le encantaba leer libros y pasear por las calles de Barcelona con su novia Luna. Charlotte lo llevó a estos lugares. Le llevó una semana escribir esta carta. Durante este tiempo, Eduardo volvió a vivir la vida de Silva.


Una mañana, una semana después de que la carta fuera escrita, Eduardo se levantó de su escritorio donde, como era su costumbre, se quedó dormido la noche anterior, se miró en el espejo y contuvo la respiración. No vio su reflejo allí. En el espejo vio a Silve.



Eduardo fue encontrado después de tres días y murió como resultado de un ataque cardíaco causado por el agotamiento.


Inspirado por el blog 
https://ifr-powiesciopisarz-2019.blogspot.com
Bea




14. Bea / (nie)zapomniane historie